Rafał Rula
Zaledwie parę dni temu Rafał Rula uruchomił nową wersję swojego portfolio. Dzisiaj na nią wszedłem, bo akurat (nie wiem czemu) sobie przypomniałem o tym. Nie wiem czemu, ale design strony wyglądał mi jakoś dziwnie znajomo… Pogooglowałem trochę i znalazłem stronę, którą inspirował się Rafał. Choć inspirował to trochę złe słowo.
Blipnąłem o tym, co spowodowało niezły szum wokół tej “afery”, a raczej “aferki”. Na tym chciałem zakończyć, ale wydaje mi się, że plagiat jest czymś bardzo złym i uważam, że trzeba to tępić. Dlatego też postanowiłem o tym napisać. A przekonał mnie do tego wpis Pawła Lipca.
Tak czy siak, wszystko rozchodzi się o to, że Rafał Rula dokonał plagiatu portfolio Mariusa Roosendaala. I jak się okazuje - to nie jedyny jego plagiat, do czego wrócę później.
Widziałem już wieeele plagiatów, na serio, ale dawno nie widziałem tak bezczelnego. Z reguły plagiator zmienia choć kilka elementów w “swoim” projekcie. W przypadku Rafała sprawa miała się nieco inaczej - nie zmienił on ŻADNEGO elementu. Ba! Niektóre teksty (które w oryginalne były po angielsku) przetłumaczył tylko na polski, a to już jest szczyt, o którym sam bym nie pomyślał :).
Na wszelki wypadek wrzucam tutaj oryginał, oraz plagiat:
W zasadzie to wszystko, nie ma co tu więcej komentować… Serio, odzew na Blipie był bardzo duży. Ale i mi się oberwało od bohatera zamieszania
Co ciekawe, szybko okazało się, że to niejedyny plagiat Rafała… Wcześniej już były podobne sytuacje (zwróćcie uwagę na liczbę mnogą
). A tutaj link, gdzie możecie przeczytać o jednej z nich. Jak widać - Rafał to nie tylko “grafik” ;).
UPDATE:
W czasie pisania tego posta, Rafał wyłączył swoją stronę :).
21.12.2008 | 16:11


Dodaj ten wpis do:


Łukasz 21.12.2008 | 16:31
No i najs. Niektórzy podbudowują swoje ego czegoś się ucząc i próbują kilka lat aż osiągną dobre wyniki, a inni biorą się za trudniejszą drogę na skróty.
Chyba Rafał już jest spalony w sieci