<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>

<channel>
	<title>Ludwik.org</title>
	<atom:link href="http://ludwik.org/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ludwik.org/blog</link>
	<description></description>
	<pubDate>Tue, 19 Jan 2010 11:15:45 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>WolnyZawodowiec.pl</title>
		<link>http://ludwik.org/blog/wolnyzawodowiecpl/</link>
		<comments>http://ludwik.org/blog/wolnyzawodowiecpl/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Jul 2009 11:33:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ludwik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ludwik.org/blog/?p=1055</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszam wszystkich na mojego nowego bloga WolnyZawodowiec.pl.
Ludwik.org nie będzie już dalej  prowadzony. Dlatego wszystkim RSSowiczom polecam zmienić adres kanału na http://wolnyzawodowiec.pl/feed/.
  
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><strong>Zapraszam wszystkich na mojego nowego bloga </strong><a href="http://wolnyzawodowiec.pl"><strong>WolnyZawodowiec.pl</strong></a><strong>.<br />
Ludwik.org nie będzie już dalej  prowadzony. Dlatego wszystkim RSSowiczom polecam zmienić adres kanału na </strong><strong><a href="http://wolnyzawodowiec.pl/feed/">http://wolnyzawodowiec.pl/feed/</a>.</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong> <img src='http://ludwik.org/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ludwik.org/blog/wolnyzawodowiecpl/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Co-(out)-working?</title>
		<link>http://ludwik.org/blog/co-out-working/</link>
		<comments>http://ludwik.org/blog/co-out-working/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 23:34:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ludwik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<category><![CDATA[co-(out)-working]]></category>

		<category><![CDATA[co-wroking]]></category>

		<category><![CDATA[praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ludwik.org/?p=1048</guid>
		<description><![CDATA[Prawie dwa lata temu, Kuba Filipowski napisał u siebie na blogu o co-workingu. Krótko mówiąc co-working jest to rozwiązanie dla freelancerów, żeby nie pracować w domu. Wynajmuje się biuro i tam się przychodzi pracować, ale na tych samych zasadach, co w domu, poza tym nie przychodzi się tam samemu, a z innymi freelancerami - o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prawie dwa lata temu, Kuba Filipowski napisał u siebie <a href="http://yashke.com/2007/03/31/co-working-sposob-na-samotnosc-freelancera/">na blogu o co-workingu</a>. Krótko mówiąc co-working jest to rozwiązanie dla freelancerów, żeby nie pracować w domu. Wynajmuje się biuro i tam się przychodzi pracować, ale na tych samych zasadach, co w domu, poza tym nie przychodzi się tam samemu, a z innymi freelancerami - o to mniej więcej chodzi w co-workingu. Plusy takiej pracy zresztą opisał u siebie Kuba, także odsyłam do niego. Nie wspomniał jedynie, że - o ile dobrze kojarzę - to właśnie z takiego typu pracy powstało <a href="http://netguru.pl/">netguru</a>. Mi przyszło do głowy coś podobnego&#8230;</p>
<p><span id="more-1048"></span>Na wynajęcie biura mnie nie stać, a szukanie osób, z którymi <strong>wspólnie</strong> można by opłacić to biuro mogłoby być czasochłonne oraz słabe w skutkach. Dlatego myślałem o spotkaniach gdzieś w plenerze / knajpie / czy jakimkolwiek innym publicznym miejscu. Nawet przyniesienie ze sobą kilku leżaków i stolika nad Wartę (bo ja tylko o Poznaniu w chwili obecnej myślę) byłoby całkiem dobrym rozwiązaniem, szczególnie latem. Chodzi tylko o to, żeby nie pracować w domu, bo przez to mamy kontakt z ludźmi tylko wirtualny, a czasem lepiej jest się skonsultować z kimś z branży osobiście. Sam chętnie bym obgadał kilka projektów graficznych z kimś, gdybym miał taką możliwość, bo robienie tego online mija się lekko z celem, poza tym jest czasochłonne. Taki <strong>co-(out)-working</strong> (bo tak tą ideę pozowliłem sobie nazwać) to nie miałyby być oczywiście spotkania (czyt. praca) codziennie, a co jakiś czas. Może raz w tygodniu, może częściej, a może rzadziej&#8230;</p>
<p>Można by też takie spotkania poszerzyć nieco o np. rozwiązywanie jakichś problemów. Wyglądałoby to w ten sposób, że wcześniej (przed spotkaniem) szykowałoby się listę tematów / problemów, z którymi nie możemy sobie poradzić (np. nie potrafimy czegoś zrobić w CSS, PHP czy nawet w Photoshopie) i podczas tego co-(out)-workingu te problemy można by rozwiązać wspólnie, przemyśleć. Bo w końcu <em>co dwie głowy to nie jedna</em> ;).</p>
<p>Oczywiście ten pomysł to nawet nie jest koncepcja, bo sam na razie mam inne rzeczy na głowie. Chciałem tylko poznać Wasze opinie / pomysły na ten temat.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ludwik.org/blog/co-out-working/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>WordPress Theme: LDK-PROSTY</title>
		<link>http://ludwik.org/blog/wordpress-theme-ldk-prosty/</link>
		<comments>http://ludwik.org/blog/wordpress-theme-ldk-prosty/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Feb 2009 20:29:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ludwik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Resources]]></category>

		<category><![CDATA[Wordpress]]></category>

		<category><![CDATA[free]]></category>

		<category><![CDATA[rescources]]></category>

		<category><![CDATA[szablon]]></category>

		<category><![CDATA[theme]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ludwik.org/?p=1040</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu, miałem zrobić bardzo prosty theme pod WordPressa dla jakiegoś blogaska. Blogasek nie wypalił i theme wylądował na moim miniblogu (powiedzmy). Tak dzisiaj akurat przypadkiem sobie pomyślałem, żeby go udostępnić wszystkim. Chociaż nie mam się czym podniecać, bo jest to prostota w prostocie, typowo dla minibloga: 1 kolumna, czyli bez sidebara i to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu, miałem zrobić bardzo prosty theme pod <a href="http://wordpress.org">WordPressa</a> dla jakiegoś blogaska. Blogasek nie wypalił i theme wylądował na moim <a href="http://clearboth.pl">miniblogu</a> (powiedzmy). Tak dzisiaj akurat przypadkiem sobie pomyślałem, żeby go udostępnić wszystkim. Chociaż nie mam się czym podniecać, bo jest to prostota w prostocie, typowo dla minibloga: 1 kolumna, czyli bez sidebara i to wszystko w zasadzie. Nazwałem go LDK-PROSTY. Don&#8217;t ask&#8230; <img src='http://ludwik.org/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><span id="more-1040"></span></p>
<p><a href="http://ludwik.org/blog/wp-content/uploads/2009/02/ldk-prosty.zip"><img class="aligncenter size-full wp-image-1041" title="LDK-PROSTY" src="http://ludwik.org/blog/wp-content/uploads/2009/02/screenshot.png" alt="LDK-PROSTY" width="550" height="403" /></a></p>
<p>Tzw. &#8220;<strong>live preview</strong>&#8221; możecie zobaczyć właśnie na moim <a href="http://clearboth.pl">miniblogu</a>.</p>
<h3 style="text-align: center;"><strong><strong><a href="http://ludwik.org/blog/wp-content/uploads/2009/02/ldk-prosty.zip">LDK-PROSTY Download 75,8KB</a></strong></strong></h3>
<p>Gorąco zapraszam do ściągania. Btw. niedługo opublikuję znacznie większy i porządniejszy theme :).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ludwik.org/blog/wordpress-theme-ldk-prosty/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>I po walę-tynkach&#8230;</title>
		<link>http://ludwik.org/blog/i-po-wale-tynkach/</link>
		<comments>http://ludwik.org/blog/i-po-wale-tynkach/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Feb 2009 07:58:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ludwik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Fun]]></category>

		<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<category><![CDATA[habana]]></category>

		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>

		<category><![CDATA[knajpa]]></category>

		<category><![CDATA[restauracja]]></category>

		<category><![CDATA[walentynki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ludwik.org/?p=1035</guid>
		<description><![CDATA[Ten wpis będzie czystą prywatą na temat walentynek. Jeszcze parę dni temu (w przeddzień Walentynek) samopoczucie było jak najbardziej pozytywne, pacnąłem na szybko tapetę walentynkową, wszystko super :). No ale w walentynki jak to w walentynki musi być i romantycznie i super i w ogóle komercyjnie. Więc Szefowej zachciało się iść do knajpy&#8230; wróć! Do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ten wpis będzie czystą prywatą na temat walentynek. Jeszcze parę dni temu (w przeddzień Walentynek) samopoczucie było jak najbardziej pozytywne, pacnąłem na szybko <a href="http://ludwik.org/walentynki-2009/">tapetę walentynkową</a>, wszystko super :). No ale w walentynki jak to w walentynki musi być i romantycznie i super i w ogóle komercyjnie. Więc Szefowej zachciało się iść do knajpy&#8230; wróć! Do restauracji&#8230; Myślę sobie: McDonald&#8217;s? Eee&#8230; Jakiś kebab w fajnym bistro (przecież mieli serduszka powieszone w oknach, więc klimat jest)? Eee&#8230;</p>
<p>- A Sphinx może być moja droga? - zapytałem się wbrew sobie, bo jakoś w głębi czułem, że to już dla mnie (człowieka który stołuje się w licznych kebab-barach) nie lada burżujstwo&#8230;</p>
<p>- Eee&#8230; Proooszę Cię..!</p>
<p>Tu już poczułem, że stąpam po kruchym lodzie i znowu wbrew sobie zadałem pytanie, za które później chciałem sobie język odgryźć:</p>
<p>- To gdzie chcesz iść, bejbe?</p>
<p><span id="more-1035"></span>- Hmm&#8230; Ja&#8230; chcę&#8230; - ciągnęła powoli, zaczynając się przytulać, co już zaczęło mi śmierdzieć podstępem, więc się odsunąłem na wszelki wypadek :). - Noooo! Chciałabym iść do Habana Restaurant albo do Piano Baru&#8230;</p>
<p>I tak oto moje najgorsze koszmary stały się rzeczywistością&#8230; Gwoli wyjaśnienia: Habana Restaurant oraz Piano Bar to chyba jedne z bardziej burżujskich knajp w Poznaniu, przynajmniej z tych, które ja znam&#8230; To są knajpy, w których nie ma pierogów ruskich tylko ravioli z serem półtłustym, cebulką hiszpańską i pieprzem kajeńskim, zapiekane w cieście robionym z mąki zbóż indyjskich itd&#8230; To są knajpy, w których nie ma pomidorówki z ryżem, tylko jest krem pomidorowy z pomidorów dojrzewających w letnim słońcu północnego Peru, z płatkami ze specjalnego ryżu gotowanego w specjalny sposób w specjalnym garnku i na specjalnym ogniu.</p>
<p>Więc możecie sobie pomyśleć, co mi się w głowie zaczęło kręcić: O KUR**!</p>
<p>- Bejbe, ale przecież tam jest trochę drogo&#8230; - powiedziałem lekko przestraszony, ale z wyraźnym lękiem przy słowie TROCHĘ - nie możemy iść do jakiejś normalnej knajpy? Weź się trochę opanuj, nie jestem prawnikiem żadnym i na forsie nie śpię&#8230;</p>
<p>[BUM!] Musiałem przesadzić i zniszczyć magię walentynek bo dostałem tzw. &#8220;laka na ryj&#8221; :x.</p>
<p>- Nooooo Paaaaaaweeeeeł&#8230; Ja bym tak bardzo chciała tam póóóóójść&#8230; - oo&#8230; czyżby magia walentynek wróciła?</p>
<p>&#8230;</p>
<p>&#8230;</p>
<p>&#8230;</p>
<p>Powyżej trwały jeszcze negocjacje, które rzecz jasna zakończyły się moją porażką, limem pod okiem i wybitym zębem :). Także koniec końców musiałem zabrać Szefową tam, gdzie chciała. Wybraliśmy Habana Resturant ze względów czysto geograficznych (jakkolwiek to brzmi).</p>
<p>- Bejbe, zarezerwowałem nam knajpę na 20.30, pasi? - zapytałem prowizoryczni, choć wiedziałem, że mogę tego żałować, tak jak poprzednio</p>
<p>- Oczywiście Pawełku :* - WTF?! O co kaman?! Znowu ma jakiś biznesplan do mnie?</p>
<p>No i przyszła pora kolacji, przybywamy do Habany, Pan w garniaku zabiera kurtki do szatni, drugi prosi o nazwisko i wskazuje stolik. Normalnie poczułem się jak jakiś król ze swoją służbą. Muzyczka fajna, obsługa miła, sam wystrój też przyjemny, choć tak trochę burdelowo-nowocześnie. Zasiedliśmy i zajrzeliśmy do menu&#8230;</p>
<p>FUCK! Tak nieczytelnego menu to ja w życiu na oczy nie widziałem&#8230; Aż chciałem zrobić zdjęcie, ale niestety nie wypadało. Myślałem nawet, żeby poprosić kelnerkę, aby mi przeczytała na głos poszczególne pozycję. Zażenowanie i irytacja budowały mi się w głowie, a ja tylko spojrzałem na Szefową i widzę ją w siódmym niebie. Przeglądała to menu, jakby miała tam wypisane najcudowniejsze komplementy na świecie, delikatny uśmiech na twarzy mówił za siebie ;). Oczywiście romantyczną atmosferę (jakaś pani zapaliła nam jedną świeczkę na stoliku) szybko zepsułem jakimś przekleństwem pod nosem, że nie mogę nic odczytać. No i uśmiech natychmiast zniknął z twarzy Niewiasty, poszedł jeden ostrzegawczy w nerki w moją stronę:</p>
<p>- Miałeś być miły i zadowolony! - powiedziała, jakbym sprawił jej największą krzywdę w życiu :x. Innego wyboru nie mam&#8230; Muszę być zadowolony <img src='http://ludwik.org/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> Co tu dużo gadać&#8230;</p>
<p>Ja zamówiłem zupę pomid&#8230; pfu! Krem Pomidorowy Z Czymś Tam na pierwsze i Halibuta Z Czymś Tam W Sosie Tatarskim na drugie. Szefowa jakiś ryż z owocami morza i coś jeszcze.</p>
<p>Po paru minutach przyszło pierwsze danie. Moja zup&#8230; Mój krem&#8230; Talerz miał jakiś 2m<sup>2</sup>, był po prostu olbrzymi. A na samym środku tej palety było wgłębienie 5cm x 5cm, w które ktoś CHYBA przypadkowo kapnął jakiejś czerwonej mazi. Za to ile kosztował ten krem spodziewałem się nie jakiejś tam zupy, tylko wyczepistego ZUPSKA! Przyznać muszę że było przepyszne, nigdy nie jadłem tak dobrej pomidorówki, no ale ilościowo.. Ekhm.. Mogłem to sobie nosem wciągnąć w zasadzie&#8230;</p>
<p>Drugie danie. Wyczekiwałem tego halibuta, licząc że chociaż to będzie jakiś konkret&#8230; No ale przeliczyłem się znowu. Dostałem dwa fileciki z halibuta polane białą mazią. Do tego jakąś sałatkę, która w ogóle nie wiem skąd się tam wzięła. Jak Boga kocham - naleśniki są znacznie grubsze od tych filetów&#8230; Biała maź na tych dwóch plackach okazała się być sosem tatarskim, choć zupełnie nie smakowała jak sos tatarski, nie było żadnym grzybków, ogórków, nic, ot zwykła biała maź&#8230; Nawet dałem Szefowej do spróbowania, żeby stwierdziła co to jest, to powiedziała, że to chyba jakiś sos śmietankowy czy cuś&#8230;</p>
<p>- Otóż nie moja droga&#8230; To jest&#8230; emm&#8230; - zajrzałem do menu i powiedziałem z ironią - Ooo! Sos tatarski&#8230; Nie widzisz tych pływających grzybków i ogóreczków?</p>
<p>Także w przeciwieństwie do kremu pomidorowego, te dwa placki z halibuta były ot takie se&#8230; W ogóle nie poczułem smaku ani halibuta, ani sosu tatarskiego, ani nawet ryby. Zabrakło mi też rzeczy, która powinna znaleźć się przy każdej rybie (przynajmniej według mnie) - CYTRYNY! Za to miałem ją w szklance z wodą, choć wcale jej tam nie chciałem. Ale tak jak wcześniej wspomniałem dostałem też jakąś sałatkę. Ale mówię - za Chiny Ludowe nie wiem skąd ona się wzięła na moim stoliku&#8230; Sałatka była z rukoli, pomidorów i paru innych śmieci. Kto jadł rukolę, ten wie, że jej smak może nie wszystkim przypaść do gustu. Ja jestem właśnie jedną z tych osób. Bo rukola smakuje trochę gorzko, trochę tłusto, trochę źle :). I dlatego spodobał mi się pomysł polania sałatki sosem czekoladowym. Wyważył on smak rukoli tak, że dało się ją zjeść. Ba! Była nawet całkiem spoko :). I za to duży plus, bo ja bym w życiu na taki myk nie wpadł&#8230;</p>
<p>Generalnie z knajpy wyszedłem cholernie głodny, czego nie lubię, a za żarcie zapłaciłem tyle, ile wydałbym na kilka porządnych i dużych kebabów (gdzie dwoma potrafię się ze spokojem najeść). Wypadu nie uważam za porażkę, ale za udany też na pewno nie&#8230; No ale Szefostwo wniebowzięte ofcoz&#8230; Ehh&#8230; I bądź tu rozsądny&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ludwik.org/blog/i-po-wale-tynkach/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Walentynki 2009</title>
		<link>http://ludwik.org/blog/walentynki-2009/</link>
		<comments>http://ludwik.org/blog/walentynki-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2009 13:57:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ludwik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Photoshop]]></category>

		<category><![CDATA[Resources]]></category>

		<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<category><![CDATA[tapeta]]></category>

		<category><![CDATA[walentynki]]></category>

		<category><![CDATA[wallpaper]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ludwik.org/?p=1032</guid>
		<description><![CDATA[Z nudów zrobiłem sobie tapetę walentynkową, taką w 5 minut, więc szału nie ma ;). A pomysł zaczerpnięty z jakiejś podobnej tapety Apple&#8217;owskiej od SmashingMagazine.
Dwa lata temu też coś podobnego opublikowałem, ale nie w formie tapety i nadal mam dużo wejść z Google, więc w tym roku też postanowiłem się polansować w Google.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z nudów zrobiłem sobie tapetę walentynkową, taką w 5 minut, więc szału nie ma ;). A pomysł zaczerpnięty z jakiejś podobnej tapety Apple&#8217;owskiej od <a href="http://smashingmagazine.com">SmashingMagazine</a>.</p>
<div id="attachment_1033" class="wp-caption aligncenter" style="width: 487px"><a href="http://ludwik.org/wp-content/uploads/2009/02/walenty.jpg"><img class="size-medium wp-image-1033" title="Walentynki" src="http://ludwik.org/wp-content/uploads/2009/02/walenty-300x240.jpg" alt="1280x1024" width="477" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">1280x1024. Na miniaturce słabo cokolwiek widać ;)</p></div>
<p><a href="http://ludwik.org/walentyki-2007/">Dwa lata temu</a> też coś podobnego opublikowałem, ale nie w formie tapety i nadal mam dużo wejść z Google, więc w tym roku też postanowiłem się polansować w Google.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ludwik.org/blog/walentynki-2009/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Gramajda, czyli planszówki.</title>
		<link>http://ludwik.org/blog/gramajda-czyli-planszowki/</link>
		<comments>http://ludwik.org/blog/gramajda-czyli-planszowki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Feb 2009 21:55:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ludwik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Fun]]></category>

		<category><![CDATA[chińczyk]]></category>

		<category><![CDATA[gramajda]]></category>

		<category><![CDATA[gry]]></category>

		<category><![CDATA[gry planszowe]]></category>

		<category><![CDATA[monopol]]></category>

		<category><![CDATA[planszówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ludwik.org/?p=1027</guid>
		<description><![CDATA[Jak już wiadomo, jestem uczestnikiem poznańskich (i nie tylko) imprez Blipowych. Samemu nawet zdarza mi się je zorganizować, czasem z własnej woli, a czasem z - powiedzmy - przypadku. Takie spotkania to z reguły jakieś piwko w pubie, dancefloor czasem itp. A nie tak dawno, Tomasz Topa wspomniał, o - jak to ktoś nazwał - [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-1028" title="Gramajda" src="http://ludwik.org/wp-content/uploads/2009/02/gram.jpg" alt="Gramajda" width="195" height="214" />Jak już <a href="http://ludwik.org/blipiwo-poznan-31-stycznia/">wiadomo</a>, jestem uczestnikiem poznańskich (i nie tylko) imprez <a href="http://blip.pl">Blipowych</a>. Samemu nawet zdarza mi się je zorganizować, czasem z własnej woli, a czasem z - powiedzmy - przypadku. Takie spotkania to z reguły jakieś piwko w pubie, dancefloor czasem itp. A nie tak dawno, <a href="http://tomasz.topa.pl">Tomasz Topa</a> <a href="http://tomasz.topa.pl/nie-da-ci-wiedzmin-ani-dodatek-do-wow-a.html">wspomniał</a>, o - jak to ktoś nazwał - PlanszCampie tudzież BoardGamesCampie. Pomyślałem sobie po cichu - fajny pomysł! Uwielbiałem grać w Eurobiznes (Monopol) i inne tego typu oraz w te bardziej ambitne (w które zresztą grałem jedynie na imprezach Poznań Game Arena). I zupełnie przypadkiem trafiłem na <a href="http://www.gramajda.pl/">Gramajdę</a> (dobra odmiana?).</p>
<p><span id="more-1027"></span></p>
<p>Gramajda to grupa ludu grająca co jakiś czas w planszówki, w Poznaniu, m.in. w klubie Alibi. Sprawa o tyle fajna, że ponoć nie przychodzi tam ciągle stała ekipa 15 osób, tylko kilkadziesiąt osób i zawsze ktoś nowy. I tak mi przyszło do głowy, że następne spotkanie z cyklu #blipoznań można by zorganizować właśnie w połączeniu z Gramajdą. Czyli po prostu idziemy do Alibi i zamiast chlać piwsko i szaleć na parkiecie, będziemy pykać w planszówki&#8230; Pomysł wydaje mi się zacny. Mam nadzieję, że Wam (Poznaniakom i nie tylko) również się spodoba i poprzecie mnie. W razie czego będę próbował się skontaktować jakoś z władzami Gramajdy, żeby udzielili Blipowiczom jakiegoś szybkiego kursu w tych wszystkich grach, na miejscu już.</p>
<p>Ja już wędruję do garażu, gdzie jest karton z &#8220;zabawkami&#8221; z dzieciństwa. Chyba znajdą się tam jakieś planszówki typu chińczyk itd. <img src='http://ludwik.org/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>UPDATE:</strong></p>
<p>Myślałem, żeby pierwszą imprezę #blipoznań połączoną z Gramajdą zrobić nie w najbliższy poniedziałek (16.02) a następny (23.02). Co Wy na to? Kto jest za?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ludwik.org/blog/gramajda-czyli-planszowki/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>WordPress 2.7.1 i dziwne przygody z Dreamhost</title>
		<link>http://ludwik.org/blog/wordpress-271-i-dziwne-przygody-z-dreamhost/</link>
		<comments>http://ludwik.org/blog/wordpress-271-i-dziwne-przygody-z-dreamhost/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Feb 2009 20:46:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ludwik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Wordpress]]></category>

		<category><![CDATA[blog]]></category>

		<category><![CDATA[dreamhost]]></category>

		<category><![CDATA[fail]]></category>

		<category><![CDATA[hosting]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ludwik.org/?p=1023</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj rano postanowiłem zaktualizować swojego WordPressa do najnowszej wersji 2.7.1. Aktualizacja o tyle ciekawa, że teraz wystarczy już jedno kliknięcie przycisku UPGRADE i po chwili nasz WordPress już jest zaktualizowany. Na odpowiedniej podstronie z aktualizacją wisi oczywiście info, że przed wszystkim trzeba zrobić backup wszystkich danych&#8230; No ale twardziele nie robią, tak więc i ja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj rano postanowiłem zaktualizować swojego <a href="http://wordpress.org">WordPressa</a> do najnowszej wersji 2.7.1. Aktualizacja o tyle ciekawa, że teraz wystarczy już jedno kliknięcie przycisku UPGRADE i po chwili nasz WordPress już jest zaktualizowany. Na odpowiedniej podstronie z aktualizacją wisi oczywiście info, że przed wszystkim trzeba zrobić backup wszystkich danych&#8230; No ale twardziele nie robią, tak więc i ja głupek nie zrobiłem :). Skoro do tego nawiązuję to już pewnie wiecie, że coś się posypało, tylko co? <span id="more-1023"></span></p>
<p>No właśnie. Autoupgrade zrobiłem dzisiaj rano, w okolicach 8.00-9.00. W zasadzie wszystko przebiegło bardzo pomyślnie, po 5 sekundach siedziałem już na nowej wersji WP. Następnym razem online byłem koło godziny 15.00. Wtedy to, ktoś mi doniósł na <a href="http://blip.pl">Blipie</a>, że z moim blogiem jest coś nie tak. Rzeczywiście, zamiast mojej autorskiej skórki, widziałem standardowy theme WordPressa - &#8220;default&#8221; - który chyba nosi nazwę Kubrick (?).</p>
<p><small>Wiem, że ta opowieść wydaje Wam się nudna i przewidywalna, ale finału raczej byście się nie domyślili.</small></p>
<p>Szybko zajrzałem do ustawień, nigdzie nie było mojego themu. Były wszystkie inne, wraz z tymi, które wgrywałem sam, ale tego jednego mojego nie było. No więc w ruch poszła FileZilla; przebiłem się w końcu do katalogu z themami i o dziwo nigdzie nie było mojego&#8230; A przypomnę, że WSZYSTKIE inne, nawet te które SAM wgrywałem były. Na komputerze nigdzie nie znalazłem katalogu z moim themem (musiał mi gdzieś zniknąć podczas formatowania dysku), więc napisałem do Supportu <a href="http://dreamhost.com">Dreamhost</a>, u których obecnie mam serwer. Poprosiłem od razu o przywrócenie całej zawartości katalogu /wp-content/themes/ na taką, jaka była wczoraj.</p>
<p>Po jakimś czasie wszystko zaczęło śmigać, ale odpowiedź Dreamhostu mnie zdziwiła niesamowicie. Otóż jakaś pracowniczka tejże firmy (Pani Kacy), grzebała w katalogach themów (!) i coś pozmieniała, więc wgrała backup sprzed jakiegoś czasu (najwyraźniej tak stary, że w folderze /themes/ nie było jeszcze katalogu z moim obecnym themem). No a teraz wgrała wszystko tak jak było jeszcze wczoraj i śmiga.</p>
<p>Jednakże najbardziej dziwi fakt, że kobieta ot tak sobie grzebała w moim (i jak się później dowiedziałem nie tylko w moim) katalogu z themami. W mailu mi napisała, że bardzo przeprasza za to wszystko bla bla bla. Na pewno nie był to mail wysłany z automatu, bo były tam zwroty typu &#8220;będę online jeszcze około 3 godzin, więc poniżej daję Ci bezpośredni mail do mnie w razie czego&#8221;. Powiem szczerze, że jestem niemile zaskoczony tą sytuacją&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ludwik.org/blog/wordpress-271-i-dziwne-przygody-z-dreamhost/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
