CzarnaLista.pl - czy jesteś w kartotece?
20.10.2008 | 20:24
Strony
Dzisiaj trochę bardziej AntyWebowo, bo mam zamiar wypowiedzieć się na temat jednego startupa. Mowa będzie o serwisie CzarnaLista.pl. Gdy za pierwszy razem zobaczyłem nazwę tej strony, w podświadomości natychmiast zrodziła mi się myśl, co mogę na niej znaleźć. Oczywiście myślałem dokładnie o tym, co w rzeczywistości się znajduje na tej stronie. Jednakże szybko sobie tą myśl wymazałem z głowy, bo stwierdziłem, że to wręcz niedorzeczne, że taki serwis byłby trochę chory.
Idea serwisu jest prosta (i pewnie sami się domyślacie o co chodzi) - możemy dodawać nieuczciwych ludzi, którzy np. działają w internecie, a są oszustami, którzy np. pożyczają pieniądze i nie oddają, którym np. zapłaciliśmy za wyjazd na Malediwy, a wyjazdu w ogóle nie było itp. itd. Czyli w sumie takie trochę “997″. Takich ludzi trzeba oczywiście tępić i eliminować - wiadomo. Ale powiedzmy, że Jan Kowalski (wymyśliłem to sobie rzecz jasna) jest sprzedawcą na Allegro. Kupiłem u niego przedmiot - kaloryfer (:X). Przelałem na jego konto 7000zł (tak, ten kaloryfer był taki drogi
). Czekam już drugi miesiąc, a kaloryfera ani widu ani słychu. Dodzwonić się nie można, podany adres fałszywy. Zgłoszone do Allegro, konto użytkownika zablokowane. Zgłoszone na policję, dochodzenie rozpoczęte… Anyway, będąc wkurzonym zgłaszam kolesia do serwisu CzarnaLista.pl. Podaję oczywiście jego imię i nazwisko, wszelkie jego dane. Czy to jednak jest legalne? Udostępnianie czyichś danych osobowych w internecie? Wyświetlanie takich danych w wiadomo jakim kontekście, czyli niejako obrażanie tych osób (bądź co bądź oszustów - wiem). Tutaj musiałby się pewnie VaGla wypowiedzieć ;).
No dobra, idea serwisu zrozumiana. A teraz pytanie: jaki jest tego sens? Bo powiedzmy sobie szczerze - ile osób zajrzy na CzarnąListę.pl zanim wybierze prawnika? Ile osób sprawdzi czy nie ma na tej liście ich lekarza? No raczej zero, w porywach jedna. Ciekawy też jestem na ile wiarygodne są tam dane… Bo w zasadzie ja mogę tam dodać kogokolwiek. Co do dłużników, to można sprawdzić czy jakieś osoby są w Krajowym Rejestrze Dłużników, ale za to trzeba już płacić (25zł).
I ostatnie już pytanie to na ile można temu serwisowi zaufać? Zadałem sobie to pytanie, gdy zobaczyłym kategorię SBcy… Czy autor serwisu stworzył go sobie dla jaj czy jak?
Dodaj ten wpis do:


Szymon Skulimowski 20.10.2008 | 20:31
Bez jaj.
Po pierwsze, podawanie cudzych danych osobowych a tym bardziej publiczne szkalowanie są zabronione przez prawo.
Po drugie, kto/co będzie czuwało nad rzetelnością publikowanych tam informacji? Czy osoba faktycznie jest pedofilem czy może ma zawistnych i wrogich sąsiadów?
Po trzecie, była już próba stworzenia podobnego serwisu ale opisującego pracodawców. Padł po kilku miesiącach z takich samych po powyższe powodów.